Chrust 3W staropolskiej kuchni „chrustem” nazywano różnego rodzaju pokrojone lub lane ciastka smażone w głębokim tłuszczu. Przygotowywano je z ciasta biszkoptowego, lanego a nawet drożdżowego, no i oczywiście „bitego” lub „zbijanego”. Wraz z pączkami stanowią idealny karnawałowy przysmak.

Ciasto powinno mieć „jedwabistą konsystencję”, być miękkie, luźne, aby dało się dobrze wałkować. Niezwykle ważną sprawą jest wtłoczenie w ciasto jak największej ilości powietrza, które pełni funkcję środka spulchniającego. Ważne jest aby mąka była starannie przesiana, a ciasto, po dokładnym wyrobieniu było przez kilka minut ubijane o stolnice lub wałkiem aby w cieście zauważalne były pęcherzyki powietrza. Następnie ciasto musi trochę odpocząć, koniecznie przykryte lnianym ręcznikiem, aby nie wysychało.

Przepis na chrust żółtkowy doskonały podaje Wincenta Zawadzka w „Kucharce litewskiej”Chrust 2

Składniki:
  • 4 żółtka
  • ½ szklanki cukru
  • szczypta soli
  • ½ szklanki śmietany kwaśniej 18%
  • 2 szklanki mąki ( około, gdyż może się okazać, że potrzeba jej trochę mniej)
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania

Wykonanie:

Żółtka oddzieliłam od białek ( białka nie będą już potrzebne, można je zamrozić albo wykorzystać do zrobienia marengów – bezów, przepis na blogu.

Żółtka utarłam z cukrem i szczyptą soli do białości za pomocą miksera. Dodałam śmietanę i stopniowo przesianą mąkę. W miarę dodawania mąki musiałam zrezygnować z miksera i dokończyć wyrabianie ręką. Gdy ciasto osiągnęło jednolitą plastyczną konsystencję, przestałam już dodawać mąkę. Następnie poznęcałam się trochę nad nim. Jest to idealny sposób na odstresowanie się, można sobie wyobrazić teściową, szefa, męża, koleżankę z pracy i rzucać ciastem o stolnicę, uderzać w nie pięściami, wałkiem i tak przez kilka minut aż pojawią się na nim pęcherzyki powietrza. Wówczas ciasto jest już dobre. Przykryłem je lnianym ręcznikiem i zostawiłam żeby odpoczęło na około 20-30 min.

Ciasto podzieliłam na 2 części, rozwałkowałam cieniutko na grubości około 3 mm. Płat ciasta podzieliłam za pomocą radełka (lub noża) na długie pasy o szerokości 4 cm i każdy z tych pasów podzieliłam na mniejsze odcinki około 7 cm. Na środku każdego mniejszego kawałka robiłam małe nacięci o długości około 2 cm i przekładałam przez nie jeden koniec ciasta jak pisze Pani Wincenta „pokrajać na pasy i kawałki, spleść każdy, jak zwykle się chrusty robią”.

Tak przygotowane chrusty smażyłam w rondlu w głębokim gorącym oleju oleju. Z obu stron na złoty kolor. Usmażone chrusty wykładałam na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Przed podaniem posypałam cukrem pudrem.Chrust 1

Agata