orzechowka1_1okDawniej w zasadzie nie pijano czystej wódki – była ona nazywana napitkiem furmańskim. We wszystkich więc dworach i dworkach stały ogromne gąsiory w których moczyły się: wiśnie, ternina, dereń, czarne porzeczki- użyczając okowicie swojej barwy i aromatu. A później zlane do butelek leżakowały długo, żeby w końcu trafić do kryształowych karafek. ?Dobra nalewka postawiona na śnieżnobiałym obrusie, w świetle świeć, najpierw zachwycała klarowną barwą, później mile drażniła powonienie, aby wreszcie popieścić język i gardło. Nalewki się nie piło, nalewkę się smakowało. Cieszyła wzrok i smak, uczyła też cierpliwości. Im dłużej stała tym była lepsza.*

Domowe nalewki to nie tylko doskonałe, atrakcyjne napoje na towarzyskie spotkania, to także znakomite lekarstwo na przeziębienie, chandrę, wzmocnienie organizmu czy żołądka.

Jak pisał Zygmunt Glogier w „Encyklopedii Staropolskiej”:

Wódki różnych gatunków stawiły pierwszą zasadę apteczki domowej, gdzie były pod kluczem jejmościny, a w większych domach pod dozorem i kluczem panny apteczkowej”

Składniki:

  • ½ szklanki cukru
  • ½ szklanki wody
  • 2 szklanki miodu
  • 2 szklanki wódki
  • 2 szklanki spirytusu
  • 30-40 zielonych orzechów
  • szklanka płatków róży cukrowej
  • kawałek kory cynamonu
  • 2 goździki
  • cytryna
  • duży słój

Uwaga: orzechy zbieramy najwyżej do połowy lipca, muszą być miękkie tak aby móc pokroić je nożem.

Wykonanie:

Wodę zagotowałam z cukrem i goździkami. Po wystudzeniu zmieszałam z miodem, wódką i spirytusem. Cytrynę wyszorowałam, sparzyłam wrzątkiem, osuszyłam. Za pomocą ostrego noża obrałam tylko żółtą skórkę, którą pokroiłam na mniejsze kawałki. Orzechy również umyłam i pokroiłam na kilka części ( warto tutaj użyć rękawiczek gumowych bo młode orzechy mocno farbują). Z płatków róży odcięłam białe, gorzkie końce.

Orzechy, płatki róży, cynamon i skórkę cytrynową przełożyłam do dużego słoja, zalałam alkoholem z miodem, zakręciłam i pozostawiłam w słonecznym miejscu na 6-8 tygodni, od czasu do czasu potrząsając słojem. Następnie przefiltrowałam ( oryginalny przepis poleca gęste płótno, ja natomiast polecam filtr do kawy) zlałam do butelek i szczelnie zamknęłam i wyniosłam do piwnicy w chłodne miejsce. Nalewkę można próbować już zimową porą, ale taka dwuletnia jest zdecydowanie bardziej wyborna.

* Hanna Szymanderska „Na polskim stole – przepisy i tradycje szlacheckie”

Agata